No to jest nas czworo


Dawno nie pisałem. I tym razem nie dlatego, że nic się nie działo. Bo działo się, oj, działo.

  1. Przepały zawodowe. Założyłem firmę (pisałem wcześniej), robiłem zlecenia, pracowałem na firmę. Niejakie MEGA Communications wisi mi wciąż ostatnią fakturę na dobre kilka tysięcy netto (nie róbcie interesów z Katarzyną Tylek). Od stycznia pracowałem w Agorze, ale w lipcu okazało się, że Murzyn zrobił swoje. Więc Murzyn znalazł sobie pracę w Samsungu, w warszawskim R&D Center. Oprogramowuję telewizory. Mam szczerą nadzieję tym razem utrzymać się nieco dłużej w tej firmie ;)
  2. Kwestie mocno osobiste. Totalna zmiana w życiu. Już nie mieszkamy we troje - Kot, Magda i ja. Pojawił się ktoś czwarty. Marianna przyszła na świat wspólnym wysiłkiem własnym i Magdy 11 czerwca 2011, o 8:40 rano. W związku z tym ostro nie dosypiam ;] Dziecko obecnie ma już 3 miesiące i z dnia na dzień jest coraz fajniejsza; mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma ;)
  3. Hobby. W powiązaniu z poprzednim punktem, hobby chwilowo umarło. Co jest ciekawe, bo spodziewałem się, że z narodzinami dziecka zyskam stały temat do fotografowania. Chwilowo jednak przestawiłem się na przeżywanie życia, zamiast być jego niezbyt czynnym obserwatorem - a tak się właśnie zachowuję, fotografując. Z drugiej strony, przeżywanie życia ogranicza się do aktywności okołodzieciowych, więc aikido też leży i kwiczy. Nie mówiąc już o tym, że Wiedźmina 2 ledwo zacząłem i nie skończyłem.
  4. Życie towarzyskie. Jak łatwo się domyśleć, też jest w nienajlepszej kondycji ;] Kursuję na odcinku dom-praca-dom. Jak wpadnie do nas ktoś obejrzeć dziecko, no to mam spotkanie towarzyskie. Ostatnio na imprezie byłem w ramach pięciodniowego szkolenia wstępnego w Samsungu, i to wyłącznie dlatego, że pojawił się tam management koreański, więc nie wypadało nie pójść. A i tak się zerwałem już o 20:00. Mam odruch wracania do dziecka - w tygodniu mało się z nią widuję, a weekendy są takie krótkie... Z trzeciej strony, zaniedbałem też najbliższą rodzinę (w rozumieniu: rodzice i siostra). Nie odwiedzam ich, bo z maleńkim dzieckiem nie będę jeździł po kraju; ale dlaczego do nich tak rzadko dzwonię, to w sumie już nie wiem. Mógłbym powiedzieć, że nie mam czasu, bo dziecko; ale nie wiem, czy to jest do końca prawda. Możliwe, że własne życie rodzinne zaspokaja wszystkie moje potrzeby społeczne...

I cóż, tak się to wszystko kręci. Nie spodziewajcie się w najbliższym czasie kolejnych wpisów na tym blogu; ale kasować też go nie zamierzam ;>


Tagi: rodzina, fotografia, praca, hobby
wpisał arim, 2011-09-19 22:37:35
.:skomentuj:. (2)